grozy i namaszczenia majestatycznego." Ale wybuchy siły nie mają w jego kompozycjach nic z brutalności silnej muskulatury, a są raczej - według trafnej definicji Jachimeckiego - aktami woli w najwyższym napięciu, emanacjami twórczego ducha. Ta tytaniczna siła bynajmniej nie wyklucza szlachetnej formy wolnej od wszystkiego, co by przekraczało miarę dobrego smaku. Oderwane od materialnych warunków, idealnie pojęte fragmenty takie z dzieł Chopina mają w sobie najwyższą dostojność artystyczną, rysują się łukiem dumnym jak tęcza, myśl pnie się w nich ku zenitowi świata. Ale nie brakło takich, którym ta wykwintność dzieł Chopina, ta ich wytworna i wyrafinowana forma zdała się dowodem "kobiecej miękkości" i "zniewieściałości", którą nawet uważali za przeważający charakter i przymiot twórczości mistrza. O ile Karasowski broni Chopina od tego zarzutu, głównie od zniewieściałości, o tyle Kleczyński, nie kwestionując tytanicznych porywów w jego dziełach, ma cały szereg zastrzeżeń w kwestii zbytniej miękkości stylu, jakoby wykluczającej wybuchy żywiołowej energii. Oto w jaki sposób Kleczyński przeprowadza i uzasadnia swoje wywody w tej materii: "Miękkość owa nie wyklucza zawsze energii, namiętności; ale wszystkiemu umiał nadać ten mistrz
— 69 —
Polecamy: