całej literatury fortepianowej, nieporównane arcydzieło blasku i potęgi żywiołowego pędu, arcydzieło "rytmu opartego to na czułości bezbrzeżnej, to na wyrazie buty, rozmachu, dzielności i fantazji szlacheckiej", a "jako siła i jednolitość natchnienia - jedna z najpotężniejszych kompozycji we wszechświatowej literaturze muzycznej". Polonez ten w każdym calu rycerski, majestatyczny, wspaniały i pełen energii, męskości, potęgi, a przy tym i jakiegoś wojennego zapamiętania, ma być rapsodem o bitwie pod Grochowem. Jakoż istotnie posiada ustępy, w których łatwo się dosłuchać i huku armat, i tętentu konnicy, i turkotu artylerii po zmarzniętej grudzie, i sygnałowych trąbek, i warczenia bębnów, zgiełku bitwy w ogóle, gdzie zmagają się z wrogiem, walczą i giną waleczni. O Polonezie tym, o którym rzecz dziwna, Liszt całkiem przemilczał w swej książce, tak pisze Kleczyński: "Polonez ten, będący nawet w twórczości Chopina niemal punktem kulminacyjnym, przedstawia dotychczas w formie polonezowej typ najwspanialszy i najbardziej wykończony. Polonez ten jest tak wspaniałą apoteozą przeszłości, że samego autora, jak wiadomo, przyprawił o halucynację i zmusił do ucieczki z samotnej wieżycy zamku Nohant, w
— 153 —