etc. Do tego trzeba rąk zindywidualizowanych, czujących, zharmonizowanych. One muszą zagrać same owo tło mieniące się, pełne niepokoju, jak ruch fal (lub szmer kołowrotka). Na nim między akompaniamentem lewej i prawej ręki snuje się temat namiętny, złączony z cudownymi figurami prawej ręki, wyodrębniający się tylko akcentami; z początku melodyjny, prostszy, później snuje, plącze, dochodzi do fortissima, spada, powtarza się i następnie w diminuendach uspokaja się, właściwie niknie, zlewając się z akompaniamentem, który coraz wolniej odmienia swoje figury, wreszcie rozwiązuje się w kilku akordach zakończenia.
Prelud dziewiąty, E-dur, o szeregu wspaniałych beethovenowskich akordów, napisany w rytmie kościelnym, organowym, brzmi tragicznie, ociężale, jest jakby przeczuciem niektórych harmonii Brahmsa. Niektórzy widzą w nim "korne pokajanie grzesznika wobec majestatu Stwórcy", nie mówiąc już o wspaniałej modulacji z E-dur do As-dur! Jabłczyński tak go charakteryzuje: "Jest on ciężki i potężny, cały trzymany w basie, kilkakrotnie rozpoczyna temat od nut niskich i wznosi się w górę, ciężko niby olbrzym odwalający górę, która go
— 15 —