I niewoli wzgarda bucha.
Kraszewski powiada, że w tym tańcu "wojennym, szablistym, kunsztownym" jest coś tak poruszającego, tak elektryzującego, że kto się nim nie poczuje wstrząśniętym do głębi, ten nie ma w sobie chyba kropli krwi polskiej. Jest to, zdaniem autora Starej baśni, wspaniały poemat przeszłości, butny i porywający, a niesłychanie patetyczny. "Ze wszystkich polonezów Chopina ten może najjaśniej przemawia do serca. Jest w nim pieśń wojenna, pochód weselny, coś tak szlachetnego i wielkiego, że dzisiejsze pokolenie czuje się upokorzone i drobne, gdy go słucha". Kleczyński ma zupełną słuszność, gdy twierdzi, że zjawienie się Poloneza A-dur musiało na owe czasy stanowić epokę. Nie dziw więc, że go Liszt grywał niemal na wszystkich koncertach. "W tym w całym znaczeniu tego wyrazu wspaniałym tańcu rysuje się typ polski w całej swej okazałości, z całym swym nieco teatralnym przepychem. Każda nutka, każdy akcent wre i kipi życiem i siłą. Nagłe przejście do Cis-dur na kwartsekstowym akordzie, w takcie piątym, jest wspaniałe. Ostatnie dwa
— 147 —