zarzucają, nie wątpię, że żaden z nich nie ruszyłby się z miejsca. Walczono wreszcie dla sławy, jak w rycerskich pojedynkach, w turniejach na ostre, wierząc, że sława ta jest piękna, że tyleż w niej krwi i życia nieprzyjaciela, co swej własnej. Otóż nastrój walki ze złem, to ściągnięcie brwi archanioła, właściwy najpiękniejszym momentom epopei napoleońskiej, a wraz z nią i polskiej w ówczesnej dobie, wyraził się w Chopinie czysto i jasno, tak jak w żadnej z literatur świata, z wyjątkiem Beethovena, nawet nie u Chateau-brianda, w którym obok wielkich porywów, szlachetnych nastrojów i pięknych czynów jest i dużo emfazy, deklamacji i pozy, ani u Byrona lub Schillera, gdzie jest więcej filozofizmu i słów; gdy u Chopina tak jak w wojskach napoleońskich, idea była prosta, wszystko polegało na pięknym i wysokim napięciu uczuć, wyobraźni i temperamentu".
Polonezem, który tego heroicznego pierwiastka posiada najmniej, bo go w nim raczej zastępuje pierwiastek salonowy, jest pierwszy z dwóch polonezów opus 26, namiętny i rzewny Polonez cis-moll. Kontrast silnej, z rozpaczą graniczącej boleści i niebiańskiej rozkoszy,
— 139 —