rosnący z każdą chwilą: to hufiec szlachty polskiej pędzi na wroga. Ziemia drży pod nim, obłoki pyłu wzbijają się spod kopyt końskich, świszczą chorągiewki, hufiec jak lawina pędzi. Gdzie indziej już wre walka zacięta: migają konfederatki, ścierają się szable, słychać wystrzały i walenie się ciał z głuchym jękiem na ziemię. Pieśni zwycięstwa nie ma w polonezach Chopina, bo też i być nie mogło, ale za to w przerwach strasznej walki odzywa się wzniosła i ożywcza pieśń nadziei". Pełne sarmackiego ducha, potężne, jak najwspanialsze płótna Matejki, polonezy Chopina - jak o nich trafnie wyraził się Jachimecki - są arcydziełami epoki triumfalnej lub tragicznej, a jako takie zasługują na nazwę poematów raczej, opowiadających rytmiką poloneza. Z wyjątkiem klasycznego, uroczystego pochodu, jaki w ścisłej formie przedstawia Polonez A-dur, wszystkie inne - powiada Opieński - tak daleko wychodzą poza taneczną formę, że stały się właściwie nowym typem kompozycji, której pozostała tylko nazwa jako tradycyjne określenie zasadniczego rytmu. "Rytm teil, odpowiednio zresztą do swej natury, pobudzał zawsze fantazję Chopina w kierunku siły, energii, wspaniałych pochodów czy zapasów na śmierć i życie;
— 134 —