całej Europie jako rodzaj ceremonialnego marsza, od którego rozpoczynały się wielkie bale dworskie i oficjalne. W Polsce stał się uroczystym tańcem szlachty kontuszowej, której dumie i bucie doskonale odpowiadał swą wyniosłą dostojnością i powagą. Jako taki był to zawsze rodzaj pochodu, w którym całe towarzystwo, defilując parami, posuwistym krokiem krążyło dokoła sali, przy czym w ruchach pełnych fantazji rycerskiej to zarzucając wyloty kontusza, to pokręcając wąsa, to brzękając o karabelę, rzekłbyś, popisywało się i chwaliło swą pięknością i animuszem. Oczywiście, że równocześnie zaczęła się rozwijać odpowiednia literatura muzyczna, najprzód uprawiana przez cudzoziemskich kapelmistrzów włoskich, francuskich i niemieckich, aż w końcu przyszła kolej na kompozytorów polskich. O tych ostatnich tak pisze W. Żeleński: "O poprzedzających Chopina twórcach polonezów, mimo całego uznania, nie można powiedzieć, by byli. oryginalnymi. Polonezy księcia Ogińskiego na przykład mają wiele wdzięku i prostoty, ale jest też w nich pewna ckliwość sentymentalna, a przy tym tyle reminiscencji z modnego naówczas Rossiniego, że w żaden sposób nie można ich podsuwać za typy czysto oryginalne. Jeszcze mniej
— 128 —