niektórych, jak na Hunekerze np. "czyni wrażenie improwizacji", albowiem jest to kompozycja pełna harmonicznych, na wskroś nowoczesnych, ba, modernistycznych, modulacji, bardzo uczona i kunsztowna, co nie przeszkadza bynajmniej, że Nokturn ten, jako taki, zachwycający swym poetycznym, tylko nic a nic niebanalnym nastrojem, czyni wrażenie wieczornych marzeń pod ciepłym niebem Południa, może pod niebem Majorki, wśród palm i aloesów.
Dwa ostatnie Nokturny opus 62, H-dur i E-dur, noszą już na sobie - zdaniem Kleczyńskiego - "cechę tej prawdziwie wymuszonej i bolesnej twórczości, z jaką Chopin komponował przy schyłku życia". Nie wszyscy są tego zdania, zwłaszcza dzisiaj, gdy w tych Nokturnach widzi się jakby zapowiedź stylu Wagnera. Bo istotnie robią one jako muzyka, jako harmonizacja, zupełnie wagnerowskie wrażenie, brzmiąc, jakby wyjątki z Tristana i Izoldy. Nokturn h-moll, zwany "Tuberoza", jest nikły, o chorobliwym zapachu. Wznosząca się parcianka nut, tak niespodziewanie prowadząca na tonikę, jest wprost zachwycająca, a główny śpiew odznacza się szczególnym dźwiękiem, który Huneker określa trafnie jako wdzięk
— 126 —