niej wydobywała wizje wspaniałych rycerzy i senatorów pełnych majestatu chwał przeszłości, łącząc je z nadzieją lepszą na przyszłość prawnuków, nieraz, a kto wie, czy nie najczęściej, snuły mu się przed oczyma wizje kujawskich równin, jednostajnych i płaskich, pociętych jeziorzyskami i stawami, szmatami sosnowych .borów i błoni, wśród których, gęsto rozsiane widnieją żale, odwieczne pogańskie cmentarzyska w kształcie równobocznych trójkątnych mogił. Stawały mu przed oczyma te strony, upięknione magicznym oświetleniem księżyca, który tak silnie zawsze nań działał, budząc w nim najcudowniejsze nastroje, podniecając fantazję do najlotniejszych porywów. I w takiej chwili, pod wpływem takiej wizji powstał zapewne ów Nokturn g-moll, najczystsza i najpiękniejsza perła w tej dziedzinie twórczości Chopina, w którym "spokojna melodia, rzewna, wtórowana jak gdyby ciągle powtarzającym się westchnieniem, sama co chwglę się urywa, niby przerywane łkanie. Ze smutnej melodii wyłania się chorał kościelny, prośba, modlitwa, aż w końcu powraca pierwszy, łzawy motyw, lecz może dzięki tej modlitwie nie kończy się rozstrojem zwątpienia, ale przeciwnie - złagodzonym dźwiękiem ulatuje z głębi
— 120 —