Jest to piękna błagalna melodia, bardzo ciekawa harmonicznie, choć ornamentyka jej, wyposażona w mnóstwo sekst i tercji, niektórym wydaje się mocno monotonną. Ale tylko niektórym na szczęście, bo nie brak krytyków, dla których ta ornamentyka właśnie jest von entzückender Grazie. Cały Nokturn robi wrażenie melancholijnego chant d'amour w cichy wieczór letni, a jego kantylena jest - jak powiada Leichtentritt - von berückender Schönheit. Dla Kleczyńskiego, który również zachwyca się tym Nokturnem, "bogatym w brylantowe kaskady i tęcze przeźroczyste", jest to poemat miłosny, mający wiele podobieństwa ze Szwajcarią Słowackiego. "Kto wie, czy jedne i t.e same uczucia nie zrodziły tych dzieł, tak z sobą duchem pokrewnych". Co pewna, że w nim widzimy Chopina w pełnym rozwoju swych młodzieńczych marzeń i zachwytów, rozmarzonego myślą o Marii Wodzińskiej po spotkaniu się z nią w roku 1835 w Dreźnie, a przed spotkaniem w roku 1836 w Marienbadzie... Kleczyński tak jeszcze pisze o tym Nokturnie: "Cechuje go niezmierne bogactwo i wykwintność formy obok szlachetności pierwotnego rysunku; jest on pod tym względem jedną z najbardziej wykończonych i najwięcej typowych kompozycji Chopina". W ogóle oba Nokturny opus 27 przedstawiają nam
— 115 —