subtelnym zmysłem. On pierwszy osadził pojedynczą nutę diamentowymi ściankami i poprzetykał burzliwe fale własnych wzruszeń srebrnymi promieniami księżyca. W jego nokturnach są odbłyski jakby dalekich gwiazd. Od tych mglistych niebieskich klejnocików pożyczył Chopin, zdaniem Ehlerta, niejedno. Ale dlaczego sztuka nie miałaby przemawiać czasem i takim symbolem?"
Pierwszym z nokturnów, należącym już do drugiego okresu twórczości Chopina, jest Nokturn g-moll opus 15 nr 3, skomponowany, jak chce tradycja, pod wrażeniem Szekspirowskiego Hamleta. Nawet pierwotnie miał nosić tytuł: "Podług Hamleta", ale w ostatniej chwili, gdy go wypadło oddawać do druku, Chopin mający wstręt do wszelkich literackich tytułów dla utworów muzycznych (co mu tylko należy poczytać za dowód dobrego smaku), zmienił pierwotny projekt, zawyrokowawszy mądrze: "Niech zgadują sami..." Jako muzyka jest to już rzecz nowoczesna zupełnie, bardzo odskakująca od poprzednich nokturnów, bądź co bądź jeszcze noszących ślady wpływu Fiełda, bardzo malownicza, o nastroju refleksyjnym, jakby ilustrująca słynne To be or not to be. Z tym początkowym motywem, nacechowanym życiowym znużeniem, jakby
— 109 —