ośmieliłem. Wyobraźmy sobie piękny poranek w lecie. Promienie słońca oświecają świeżo wykłoszone pole i rozszczepiają się na tęczowe kolory w kropelkach rosy, drżących na rozkołysanym lekkim wiatru powiewem zbożu. Wszystko to się widzi przy dźwiękach tej ślicznej melodii i odczuwa spokój i powagę chwili, odczuwa się nastrój uroczysty w okolicy rozlany. Nagle przechodzi mistrz do D-dur i silnymi oktawami w basie naśladować się zdaje odgłos dzwonów wzywających na nabożeństwo, a gdy w czas pewien cichną zwolna dźwięki głębokie i powraca myśl pierwsza, czujemy w" rozwijających się powiewnych figuracjach jakby ślizganie się wietrzyka po łanach zboża. Cała przyroda modli się w tej chwili, kłosy pochylają się dla złożenia czci Majestatowi Bożemu, naokoło panuje święto, a ostatnie akordy, dostrajając się do tła ogólnego, wspaniale kończą ten przepyszny obraz muzyczny". W niektórych taktach tego cudnego Impromptu dopatruje się Niecks podobieństwa z Fantazją C-dur Schumanna, jednocześnie zwracając uwagę i na to, że może żadne inne nastrojem ogólnym tak nie przypomina niektórych utworów
Schuberta, ńp. jego Fantazji opus 78. Nie znaczy to
— 104 —