F.Chopin sitemap

batystu, pochodziła z najpierwszych szwalni paryskich. Również i rękawiczki musiały być zawsze niepokalanej białości. Wszystko zresztą, co kładł na siebie, czy to były perłowe spinki do gorsu, czy maleńki zegarek damski, musiało się odznaczać wyszukaną elegancją i wytwornośeią. Nie mniej grymaśnym był na punkcie obuwia, w którym mu tylko jeden szewc w Paryżu dogodzić umiał. W mniej szczęśliwym położeniu byli najlepsi krawcy paryscy, u których się ubierał, a na których narzekał stale; nigdy żadne ubranie nie było zrobione dość dobrze, nie leżało tak, jak chciał. "Przed każdym koncertem - opowiada Tarnowski - było zawsze zamówionych kilka fraków u kilku różnych krawców. Przymierzało się wszystkie jeden po drugim, ale żaden nie leżał nigdy dość dobrze. W ostatniej chwili, kiedy już trzeba było wychodzić na estradę, mistrz w rozpaczy brał czym prędzej frak swego przyjaciela i ucznia Gutmanna, dwa razy za długi i za obszerny na siebie, i w tym wychodził. Zamiłowanie wykwintnego ułożenia i obejścia posunięte może było do zbytku, ale to skutkiem tego, że go mierził i korcił ówczesny obyczaj artystów, którzy zasadzali geniusz na złym wychowaniu, ubraniu zaniedbanym, na nieładzie bród i włosów." Pod tym

← poprzednia strona
powrót
następna strona →

— 3 —

Copyright © 2008 FChopin.info • All Rights Reserved
Ballady • Egipt • Prawdziwa miłość • Gry logiczne • fotografia ślubna

wiersze wiersze wiersze wiersze wiersze pola golfowe Medytacja