pozornie nie zaprzątając się niby nikim, z osobna każdemu umiał narzucić to, co mu najprzyjemniejsze być mogło, zarazem wszystkich we wspólnej ugoszczenia równości między sobą łącząc w jedno."
Ale przyjęć takich nie urządzał często, gdyż dom jego na ogół był raczej zamkniętym dla świata. Nie był też łatwym przystęp do niego, Chopin bowiem, o ile lubił towarzystwo, o tyle był trudnym w wyborze ludzi, tak że nie wszystkich zapraszał do siebie, którzy mieli ochotę go odwiedzić. Sam będąc wykwintnym salonowcem w najlepszym znaczeniu tego wyrazu, bardzo zważał na dobór ludzi, których wpuszczał za próg swego domu, "starannie bowiem - jak powiada Liszt - zawsze odpychał od siebie wszystko, co tylko zbyteczną w obejściu towarzyskim mogło być swobodą, co tylko surowizną było lub zapamiętałą żądzą wychylenia aż do mętów czary fantazji lub wreszcie upędzaniem się szalonym za wszelką bez wyboru sposobnością wyżycia z siebie ducha boskich darów, co wszystko razem wreszcie aż do przesytu napotykałeś w tym dziwnym, a niesłychanie ruchliwym społeczeństwie, które swojego czasu cyganerią zwano". Wszystko, co było źle ubrane, nie umyte i nie uczesane, w filcowych pomiętych
— 21 —