przepyszny serwis. A o to właśnie chodziło Chopinowi! W ogóle jednak na przyjęciach u siebie nie myślał o dawaniu podobnych lekcji delikatności, a natomiast wysilał się po prostu, by wszystkim było dobrze u niego, by nikomu nie brakło niczego. Bo gościnnym był bardzo. "Posiadał on - opowiada Liszt - ten w kraju jego wrodzony wszystkim wdzięk uprzejmości, który do tego stopnia gospodarza na usługi gościom swym oddaje, że nawet wyzuwa go z wszelkiej osobistej woli, robiąc ją tylko posłusznym narzędziem przekonań i upodobań tych, którym jest rad, jak to mówią. Toteż lubiono się u niego schadzać, było tam bowiem wszystkim dobrze i każdemu jakby u siebie i, rzec można, każdy tam był panem, z wyjątkiem samego pana domu, który był jeden na rozkazy wszystkich. Umiano też ocenić wszystkie powaby tych wieczorów u Chopina, tak pełnych poufnego wylania, porywającej swobody i udzielającej się każdemu wesołości, że w nich ani niesmaku nie czułeś, ani tęsknoty za czymś lepszym lub choćby żalu do samego siebie. Jak bądź, godzi się o Chopinie powiedzieć, że raczej unikał towarzystwa, aniżeli szukał, niemniej rzeczą jest pewną, że bywał dziwnie usposobionym, ilekroć przemocą w pracownię jego wtargnięto. Wtedy to,
— 20 —