Vous etes trop bon musicien pour jamais jouer Liszt. Autorem jednak, którego zalecał jeszcze mniej, bo go swym uczniom wcale nie dawał do grania, był Schumann.
Co było niezmiernie charakterystyczne dla Chopina jako nauczyciela, że ostatnim autorem, którego dzieła dawał dopiero na samym końcu, gdy już wszystkich innych miano za sobą, był... on sam. Stąd ci rozmaici dyletanci, którzy do niego zapisywali się na lekcje, żeby przede wszystkim grać jego własne utwory, doznawali niemiłego zawodu, albowiem nim doszli do tego, aby zacząć studiować który z utworów uwielbianego mistrza, musieli przed dostaniem się do tego raju przejść przez ciernisty czyściec Clementiego, Cramera, Scarlattiego, Dusseka, Webera i wielu innych, zanim w końcu dostali coś Chopina. A jeszcze i wtedy dostawali go w niewielkich dawkach, zawsze poprzedzanych Bachem i innymi klasykami. Tylko najbardziej zaawansowani i utalentowani dostawali jego etiudy i trudniejsze kompozycje. Inni musieli poprzestawać na rzeczach łatwiejszych, bardziej salonowych. Dowodzi to, że Chopin odznaczał się wielkim obiektywizmem jako nauczyciel, że z uczniami dbał przede wszystkim o ich postęp, a nie o to, żeby mu robili reklamę, grywając
— 181 —