był skrupulatnym w dokładnym oznaczaniu palców, przy czym nie cofał się przed takim operowaniem nimi, że niektórym teoretykom aż ciemno robiło się w oczach na samą myśl o podobnych herezjach. Bez najmniejszego skrupułu na przykład posługiwał się pierwszym palcem przy czarnych klawiszach, a podkładał go nawet pod piąty palec, o ile to ułatwiało grę, o ile jej mogło nadać więcej równości i spokoju. Naturalnie, że przy tym nie dopuszczał do zmieniania pozycji ręki w przegubie. Jednym i tym samym palcem kazał czasami brać dwa klawisze równocześnie, i to nie tylko dwa białe, ale o zgrozo! dwa czarne! Nie dość tego, bo i środkowe, długie palce nieraz kazał podkładać jedne pod drugie, wcale przy tym nie posługując się pierwszym palcem, i to nie tylko w miejscach, gdzie pierwszy palec, zatrzymany na jednym klawiszu, podobne położenie czynił nieuniknionym. A wszystko to w tym celu głównie, by przy spokojnej ręce, pomimo najszybszego tempa, pięknie i miękko grać legato. W tym celu nie cofał się nawet przed przekładaniem czwartego lub trzeciego palca przez piąty, co tak raziło współczesnych rutynistów.
Lecz dopuszczając tak niesłychaną swobodę, gdy
— 167 —