drobną rękę. Tylko że ją miał bardzo wyrobioną, tym zaś, co tego nie mogli powiedzieć o sobie, zalecał grać swoją Etiudą C-dur, którą radził grać bardzo wolno, w celu możliwego rozciągania ręki. Cette étude vous fera du bien - mówił raz Fryderyce Müller. - Si vous l'etu-diez comme je l'entends, cela élargit la main, et cela vous donne des gammes d'accords, comme les coups d'archet. Mais souvent malheureusement au lieu d'apprendre tout cela elle lait désapprendre. Na jednej z lekcji, gdy z panną Müller pracował nad fortepianową partią swego Tria, gdy grała niektóre miejsca, które mu się nie podobały obecnie, które dziś z pewnością napisałby inaczej, rzekł Chopin: "Jak żywo stają mi w pamięci te czasy, gdym komponował to Trio. Było to w Poznańskiem, w zamku księcia Radziwiłła. Zebrało się tam małe, ale doborowe towarzystwo. Rano polowano, wieczory schodziły na muzyce.
A dziś? I książę sam, i jego żona, i syn, i córka, wszystko to już w grobie!"
Ale nie wszystkie lekcje odznaczały się taką idealną harmonią. Tak zwane leçons orageuses wcale nie należały
— 150 —