ich wyznaniu legitymistycznym mieć swoje pochodzenie, więc skwapliwie się dopytywali, co by to była za pieśń? Chopin, świadomy ich ducha, wręcz zaimprowizował i zapewnił, że to dawna pieśń pułku ułanów. Damy, które go otaczały, żarliwie nalegały, aby ją ułożył na głosy, i oświadczyły chęć śpiewania w chórze. Chopin przyrzekł im to najsolenniej, a obróciwszy się do mnie, rzekł po polsku: Jutro już o tym zapomną! W tym znalezieniu się Chopina widoczną była dokładna znajomość salonowego życia towarzystw paryskich". Ta znajomość sprawiała również, że wiedział, co myśleć o różnych princessach i kontessach, że nie miał najmniejszych złudzeń co do ich inteligencji, obyczajów i Id. Dowiódł tego pisząc o owej małpie księżny Vaudemont, małpie, jak się wyraził, "najzabawniejszej w tutejszym wielkim świecie, która na wieczornych przyjęciach inne... kontessy kąsała". W tym jednym zdaniu jest wszystko, co Chopin w głębi duszy myślał o wielu kontessach, zarówno jak i o wielkim świecie, w którym tak lubił się obracać.
Lecz niezależnie od wad, które mógł zarzucić temu wielkiemu światu, jedną zaletę musiał mu przyznać: że
— 15 —