taktem.
Bardzo punktualny z natury, o ile był zdrów, nie był Chopin nigdy skłonnym do opuszczania lekcyj. Jakoż opuszczał je niezmiernie rzadko, w wyjątkowych razach jedynie. Najwięcej lekcyj zawsze udzielał u siebie, w swym mieszkaniu. Na lekcje, które dawał poza domem, jeździł najętym powozem, który nań czekał przed bramą; później, gdy zdrowie mu nie dopisywało coraz bardziej, z czym w parze szły zmniejszone dochody, zaniechał tego zbytku, godząc się, by po niego przysyłano powozy. Z czasem jednak, gdy coraz bardziej musiał liczyć się z siłami, całkiem zaniechał dawania lekcyj w mieście, lecz ich udzielał wyłącznie w swym mieszkaniu. Wreszcie gdy już miewał takie okresy osłabienia, że siedzieć mógł z trudnością, w ten sposób udzielał nauki, że podczas lekcyj leżał na szezlongu, tuż przy fortepianie, uczeń zaś przy drugim instrumencie opodal grał, co należało. Skoro zaś było zagrane źle lub nie po jego myśli, mistrz unosił się na kanapie, pokazywał, jak dane miejsce winno być zagrane, po czym znów kładł się na powrót. Raz po raz niedysponowany, blady, osłabiony, kaszlący, często sobie
— 147 —