Co do dwóch wielkich romantyków niemieckich, Mendelssohna i Schumanna, to sądził ich Chopin całkiem odrębnie. O ile Mendelssohn był pełen podziwu dla Chopina, o tyle Chopin bez najmniejszego zapału wyrażał się o muzyce Mendelssohna. Cenił jego Koncert g-moll i niektóre - nie wszystkie jednak - Pieśni bez słów, zwłaszcza pierwszą, którą uważał za najlepsze dzieło Mendelssohna w ogóle, ale za to nie brakło i takich kompozycji, których nienawidził po prostu, jak na przykład jego Tria d-moll. W ogóle niewiele sobie robił z Mendelssohna jako kompozytora, nie znajdując upodobania w jego muzyce, grzeszącej według niego przestarzałymi modłami, banalnością, a co gorsza, często i trywialnością. Ale był to jeszcze sąd pobłażliwy w porównaniu z tym, co Chopin sądził o Schumannie. Tego bowiem, przynajmniej jako kompozytora fortepianowego, nie uznawał po prostu. Nawet dedykowane mu przez Schumanna Kreisleriana, nie cieszyły się jego najmniejszym uznaniem, a o Karnawale, w którym mu podobała się tylko kolorowa okładka, wyraził się przy sposobności: Ce n'est pas de la musique.
Ale taką już była jego natura: w tym, co tworzyli
— 139 —