Gutmannem, kiedy zagiąwszy jeden koniec stalówki, puścił go nagle, tak że bryznąwszy atramentem, nakropił cały arkusz papieru nutowego. "To jest sposób - rzekł - w jaki Berlioz komponuje: bryzga kleksami atramentu, po czym te przypadkowe kleksy przerabia na nuty." Świadczy to, że rozczochrana muzyka Berlioza, całkiem nie utemperowana, pełna efektów jaskrawych i nie zespolonych w harmonijną całość, w najwyższym stopniu nie zadowalała Chopina, drażniła go niemile. Jakoż nie uznawał jej po prostu, ślepy czy zaślepiony na to wszystko, co w niej było nowe, co w sobie niosło posiew późniejszej muzyki Wagnera. Pod tym względem różnił się z Lisztem, który do końca życia pozostał fanatycznym wielbicielem Berlioza, jako jednego z największych reformatorów muzyki nowoczesnej, jako tego, który dla orkiestry zdziałał to samo, co Chopin dla fortepianu.
Z tego Chopin nie zdawał sobie sprawy, a gdy chodziło o Liszta, który również jako symfonista musi być uważany za jednego z prekursorów Wagnera, to miał najzupełniejsze lekceważenie dla jego kompozytorskiego talentu. Cenił jego niektóre transkrypcje, na przykład
— 136 —