ogóle z wielkim zainteresowaniem śledził twórczość Moschelesa, znając wszystko mniej więcej, co tenże skomponował w zakresie muzyki fortepianowej.
Jeżeli chodziło o kompozytorów starej szkoły, o takich, dla których Chopin był z najwyższym uznaniem, to należy wymienić jeszcze dwóch spomiędzy jego współczesnych: Cherubiniego i Spohra, zwłaszcza tego ostatniego, którego elegijna Morbidezza wielce mu przypadła do smaku.
Przeciwnie Meyerbeer: ten w nim jako kompozytor operowy nie budził wielkiego zachwytu jako autor Roberta Diabla. Hugenotów nie znosił wprost, a Proroka ledwo mógł wysłuchać do końca. Nie tak surowo sądził Halévy'ego jako autora popularnej Żydówki, ale bynajmniej nie należał do jego zwolenników, co zresztą dało się zastosować i do Aubera. Za to Rossini i Bellini mogli się pochlubić jego wyjątkowymi względami. Wysoko ceniąc twórcę Cyrulika sewilskiego, pełen uznania i dla jego kompozycji fortepianowych, miał szczere uczucie podziwu i uwielbienia dla autora Normy i Purytanów. Gdy słuchał Normy, oczy mu zachodziły łzami, tak był wzruszony
— 134 —