miał danych po temu, by stworzyć wybitne dzieło operowe, wymagające przedmiotowego traktowania różnych uczuć i charakterów; a że sobie zdawał sprawę z tego, że miał świadomość swej bezsilności w tym kierunku, więc nigdy nie czuł rzetelnego pociągu do napisania opery, choćby narodowej. To nie była jego właściwa dziedzina.
Ale i na sam fortepian wyłącznie, choć na tym polu czuł się mistrzem i panem środków, pisał z niemałym trudem i wysiłkiem. "Kiedy komponował, nie mógł nigdy zdecydować się na ostateczną formę, jaką miał dać swojej myśli. Było ich zawsze wiele do wyboru, a sam wahał się i nie mógł tego wyboru zrobić. Wtedy wołał którego z przyjaciół, a co jeszcze wolał, jakie dziecko - choć najczęściej panią Sand - przegrywał mu wszystkie frazy, z których jedna miała być wybraną, zdawał się na jego instynkt, i podawał do druku tę, którą wezwane dziecko uznało za najładniejszą." Pani Sand, która go najwięcej mogła obserwować podczas jego pracy kompozytorskiej, tak pisze w tej kwestii: "Twórczość i płodność jego była, że tak powiem, cudowną i doraźną. Wynajdywał swe tematy nie szukając ich, bez trudu i mozołu. Natchnienie zstępowało nań
— 122 —