przejrzystej, tak jak to widzimy w niektórych obrazach Eugeniusza Delacroix. Rytm taki wahający otaczał jakby powiewną szatą linie głównego rysunku. Używał on go z wielkim skutkiem nie tylko w takich utworach, jak nokturny, Kołysanka, ale i w wielu mazurkach.
Niezrównany wirtuoz, jedyny w swoim rodzaju, nie potrzebujący się lękać współzawodnictwa z najznakomitszymi pianistami, Liszta i Thalberga nie wyłączając, był Chopin nie tylko najświetniejszym interpretatorem swych własnych kompozycji, ale nadto posiadał fenomenalny talent improwizatorski, w którym również nikt mu nie mógł dorównać. Nie brak takich nawet, którzy twierdzą, że kto nie słyszał improwizacji Chopina, ten nie ma należytego pojęcia o jego geniuszu ani o niebiańskich strefach, do jakich wznosiło się jego natchnienie w zapale improwizatorskim, a o których nawet jego najwznioślejsze kompozycje podobno nie mogą dać istotnego wyobrażenia. Niezależnie od tego, ile w tym twierdzeniu jest słuszności czy przesady, faktem pozostanie niezaprzeczonym, że Chopin posiadał nadzwyczajny, prawie bezprzykładny dar improwizacji, którym budził podziw powszechny. Zdaniem Fontany, gdyby
— 106 —