wykonywaniu swoich utworów potrafił Chopin w przedziwny sposób uwydatniać ten właśnie rodzaj falowania melodii przelewając ją, niby czółenko gibkie, nad grzmiącą tonią. W rękopisach oznaczał ten sposób grania nazwą "tempo rubato", niby miarą czasu odkradaną, podrywaną, a giętką, szorstką i omdlewającą zarazem, słowem, chwiejną na wzór płomienia poddającego się powiewom." O owym "kołysanym trybie", którego tajemnicy prawie niepodobna pochwycić tym, którzy samego mistrza często nie słyszeli grającego, tak mawiał sam Chopin: "Rytmu i taktu w całości i w ogóle naruszać nie należy. Lewa ręka ma być niejako kapelmistrzem; ani na chwilę zachwiać i zawahać się nie powinna. Ona jest zegarem; a z prawicą rób sobie co chcesz i co możesz. Sztuka niech na przykład trwa pięć minut, byleby całość się nie przeciągała ponad tę ilość czasu, w szczegółach może być inaczej". Sam Chopin stosował w swej grze tempo rubato w ten sposób, że utrzymywał bas w spokojnej i jednostajnej mierze, podczas gdy prawa ręka swobodnie z taktem igrała, zbliżając się doń i oddalając na przemian. Tym sposobem gra jego, wyswobodzona niejako z krępujących więzów czasomiaru, stawała się marzącą i poetyczną, kontury zacierały się i niknęły w mgle
— 105 —