wolnościowymi, szczególniej w roku minionym. Widmo Rzezi Galicyjskiej długo po prawdzie straszyło Warszawę, Wiosna Ludów wszelako rozpłomieniła umysły i serca nie na znajomą już wszystkim miarę, przedzierające się zaś w owym 1848 roku, przez graniczne kordony, coraz to nowe wieści, tedy że Lombardia zbudziła się do czynu, że w Niemczech wybuchły bunty głodowe, że gotuje się jak w kotle w Monachium, Królewcu, Szczecinie i Berlinie, że król Ludwik Filip opuścił Paryż, a że rząd tymczasowy ogłosił Francję Rzeczpospolitą... Przebiegające z szybkością wyrównywającą błyskawicy - wieści owe budziły nieraz i ze snu, a co chętniejszych to i wyprowadzały pod osłoną nocy ku barierom granicznym Królestwa, poza którymi powstające do czynu ludu Europy wzywały wszystkich, bez wyjątku, do wspólnego działania. Jak tedy z prowincji, tak i z Warszawy przekraczali kordony synowie włościan, dzierżawców i dziedziców, urzędnicy, kupcy, braciszkowie zakonni i uczniowie, a to po troje nieraz z jednego gniazda. W sam też dzień Ś-go Józefa owego 1848 roku odczytali Warszawianie ogłoszone w prasie codziennej orędzie cara do ministra wojny, wystosowane z okazji wydarzeń na Zachodzie, a mówiące o odwoływaniu urlopów, o
— 5 —