Mikołajowej, Joanny z Krzyżanowskich Czachowskiej, Julian Czachowski z Czarnolasu, z końcem tegoż miesiąca zjawił się i Piotr Kalisz, szwagier Dyonizego Czachowskiego, ciotecznego siostrzeńca pani Mikołajowej, nie obyło się też bez tego, żeby ktoś ze znajomków, załatwiających swoje sprawy w Warszawie, nie zapukał do drzwi Barcińskich czy Jędrzejewiczów.
Przyjechał jednak gość, o którego bytności musiała się Warszawa dowiedzieć, i to jak długa i szeroka, a wiadomym jest, że "ma rozległości 3696 morgów i 284 prętów" - gość, który bardziej niźli cholery lękał się trwających na teraz rozruchów w świecie, dławił zaś je w Królestwie, a osobliwie w jego stolicy, już od przeszłego roku. Poranna prasa z piątku 18 maja tegoż 1849 roku doniosła ponad 164 tysiącom mieszkańców Warszawy, że w dniu wczorajszym, w porze wieczornej, zjechał z Petersburga, ze swym orszakiem, Mikołaj I, car i samowładca Wszech-Rosji, już zaś nazajutrz, w dniu 19-ym maja, obwieszczono Manifest Cesarski, podpisany jeszcze 10 maja, głoszący, że...
"Zaburzenia i rokosze na Zachodzie dotąd się nie
— 48 —