i wieściami ze świata. Ruszyła bowiem pełną parą - wiosna, ale ruszyła i cholera i choć - jak widać - nie odebrała ona odwagi do powtórnego zamęścia młodziutkiej, 23-letniej wdowie, jak pamiętamy, po budowniczym Józefie Lessel, Wandzie z Helbichów, która to w dniu 19-ym kwietnia stanęła na ślubnym kobiercu z panem Józefem Rudzkim, urzędnikiem Górnictwa - w tymże samym kościele Ś-go Krzyża, jak i w innych świątyniach, częściej niźli Veni Creator rozlegało się Salve Regina. A egzekwowano tę pieśń również i nad trumną zmarłego w dniu 13-ym maja 22-letniego Aleksandra Janickiego. Nie epidemii wszelako tym razem, lecz suchotom przypisać należy śmierć tego utalentowanego fortepianisty, przed niedawnym czasem przybyłego z zagranicy, gdzie "pod okiem Szopena (Chopin) i innych Meteorów muzycznych naszego wieku" tak "zasłużenie zdobył chlubną godność Artysty".
Nie tak często też zaglądał kto do Warszawy, unikając zbędnego szwendania się podczas trwającej dookolnie zarazy, wszakże jeszcze z początkiem marca przyjechał był do Warszawy wnuk siostry stryjecznej pani
— 47 —