kwietnia... poecie, którego nazwiska nie można było wymówić w paskiewiczowskiej Warszawie?... Zaś z tym ciepłem wiosennym nie było pewno lepiej i w Paryżu, w którym na słońce, jak na najlepszego lekarza, czekał z upragnieniem i resztką nadziei Fryderyk...
Nie zachowały się listy pisane do rodziny w pierwszym kwartale owego 1849 roku, wiadomym jest przecież z ocalałych listów do Solange Clesinger, córki George Sand, że wszak i pan Simon, najsławniejszy wśród homeopatów, błądził, jak i reszta, po omacku i zalecał tylko, podobnie jak i drudzy, spokój, dobry klimat i odpoczynek, i że Fryderyk miał już - jak pisał w Wielki Czwartek, więc w dniu 5-ym kwietnia - czwartego lekarza, że biorą oni wszyscy po 10 franków za wizytę, że przychodzą nieraz i po dwa razy dziennie po to jedynie, żeby choremu "prawie żadnej ulgi nie przynieść"... Z listu Pauliny Viardot, pisanego do George Sand wiosną tegoż roku, wiemy, że stan zdrowia Chopina z każdym dniem się pogarszał, że pluł krwią i miał ataki kaszlu, że wprawdzie niekiedy dni były możliwe, kiedy to nawet powozem wyjeżdżał na spacer, że nawet jeszcze i lekcje dawał... W listach do rodziny, bądźmy pewni tego
— 41 —