Pozostawiła zaś po sobie dwoje dzieci, a więc "Juliana lat trzydzieści cztery mającego za granicą mieszkającego i Leokadyą zamężną de Stryh", przy ulicy Podwale Nro 529 zamieszkałą, a więc tuż prawie wpobok Jędrzejewiczów. Umarła więc Julianowi matula, żył zaś jeszcze wuj, 65-letni Ksawery Petzold, były pułkownik byłych wojsk polskich, zamieszkały przy ulicy Brackiej Nro 1588 i 9, a nawet żyła i babka, staruszka, Justyna z Titzów Petzold, zamieszkała w Mokotowie. I zmarła też pięcioletnia Wandzia Kolberg, jedyna córka Fryderykowego przyjaciela, Wilhelma Kolberga, urzędnika i członka kolei żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej, zamieszkałego przy ulicy Widok Nro 1572 i 3.
A i rok, który dopiero co jak ustąpił, a więc 1848-my, ileż osób za sobą wywlókł, a z tych część na cholerę, choć tu i ówdzie ukryto wstydliwie przyczynę zgonu. Przeniósł się więc do wieczności lubiany powszechnie w Warszawie ksiądz Jakub Falkowski, Kanonik Warszawski, Łęczycki i Krakowski, założyciel Instytutu Głuchoniemych. I odwiedziła śmierć spowinowaconą z Borakowskimi i Jędrzejewiczami rodzinę Pętkowskich, zabierając z jej grona Radcę Dworu Ignacego Augusta
— 26 —