opuchlina... "Dla czegóż P. Bóg tak robi że mnie odrazu nie zabija tylko tak po mału i przez gorączkę indecyzyi" - skarżył się Fryderyk w liście do Grzymały. A przed wyjazdem z Londynu prośby jeszcze i do panny de Rozieres, jako też i do Grzymały, żeby tam aby kupić sążeń drzewa i szyszek i dobrze ogrzać mieszkanie na Place d'Orléans, i odkurzyć meble i firanki, szczególniej te nad łóżkiem, bo pewno trzeba będzie je często rozsuwać... i niechby Pleyel "byle jaki fortepian przysłał we czwartek wieczór", a w piątek, w dniu przyjazdu do Paryża... "Każ w piątek - prosił Fryderyk Grzymałę - bukiet fiołkowy kupić żeby w salonie pachniało Niech mam jeszcze trochę poezyi u siebie wracaiąc - przechodząc przez pokóy do sypialnego - gdzie się pewno położę na długo".
Gdybyż to matka, gdybyż najbliżsi wiedzieli, a choćby i domyślić się byli w stanie, w jakim to zatrważającym tempie niknęły siły ich ukochanego, jak był zrezygnowany i że nawet czuł się już tak źle, że przygotował sobie regestr swych rzeczy na wypadek, gdyby mu przyszło gdzieś w tej podróży umierać... Ale po cóż mieli wiedzieć? "Niech im Bóg pozwoli zostać przy
— 20 —