cholery, śmiało opowiadano sobie fraszkę o dwóch najparadniejszych, świeżo odnowionych aptekach: Heinricha przy ulicy Wierzbowej i Lesińskiego przy ulicy Przejazd, że "patrząc na te Oficyny Sanitatis (przybytki zdrowia), aż się chce chorować" - tak podobno i w Paryżu folgowano sobie, lecz już bez umiaru i nieledwie los wyzywając, do tęgo bowiem Londynu, gdzie jeszcze we wrześniu wymierało dziennie po 400 osób (a wymarło w tym mieście ogółem 14 000 osób) i gdzie dopiero 15 listopada, z ustaniem cholery, odbyły się z rozkazu królowej dziękczynne nabożeństwa - do tego Londynu, we wrześniu, odbywali Paryżanie wycieczki po 200 franków (pociągiem i parostatkiem), by "bawić w stolicy Albionu dwa tygodnie, widzieć wszelkie jej ciekawości, a między innemi teatr; jeść, pić i spać wygodnie", od października zaś jeździli na dwutygodniowe, za 600 franków, wycieczki do Afryki, by zwiedzić Algier, wedrzeć się na szczyt Atlasu, ujrzeć dawny obóz Abd-el-Kadera, wyjednać sobie audiencję u marabuta Sidi-Kalif...
Dobrze więc tedy, że choć cholera po straszliwych, długo trwających żniwach ustąpiła na Gwiazdkę i że ominęła
— 142 —