uczuwała ulgę snując te plany na przyszłość i "gdy już był dzień oznaczony wyjazdu" - doszła ją wiadomość "o całem już nieszczęściu rozbratu", jaki był wziął Kalasanty z jej najbliższymi.
"O wówczas lepiej żeby było pękło mi serce - napisze później Ludwika w swym wyznaniu-obronie przeznaczonym dla małżonka - ja leciałam, nie chcąc chwili odetchnąć spokojnie, aby sobie jakiś moment swobodniejszy wyrzucać, wówczas kiedy Matczysko stęsknione i zaledwie z żalu żywe, kiedy na łonie harmonji rodzinnej, miałam jakiejkolwiek pociechy doznawać, kiedy myślałam, że razem go płakać będziemy razem wszyscy pocieszać się tym szacunkiem na jaki sobie zasłużyć umiał [u] ludzi wówczas tak okropnie bolesna wiadomość! I to przyjaciel mój najlepszy taką mi przygotował pociechę".189
.
Choć zaś "z powodu lodów i śniegów" puścić jej nie chciano, wstrzymywać już nie mogła wyjazdu, bo Kalasanty miał czekać na granicy, uległa przecież namowom przyjaciół Fryderyka i żeby łatwiej było w drodze',
— 139 —