drugiej plenipotencji, ofiarowana przez nich "spokojność" nie stała się udziałem Ludwiki. Wiedziała, że Kalasanty pozostanie nieprzejednany, napisała więc, "że już robią spis inwentarza, i im było przykro że tak napróżno tyle doznali nieprzyjemności..." Ale i za to odpłacił Kalasanty żonie "zawiścią - niewiarą" i nawet i do Grzymały, przed którym Ludwika ukrywała mężowski "sposób widzenia", do tego Grzymały tak dopomagającego swą radą - "list niewłaściwy" napisał... I byłaby szybciej wróciła Ludwika z Paryża, gdyby nie to, że czekać musiała na odbiór pieniędzy, z których miała dać resztę dopłaty za roczne komorne i oddać pożyczkę, jaką zaciągnęła u pani Erskine, która to, podobnie jak i pani Obrieskow, ofiarowała się służyć groszem... Przyszło więc dłużej siedzieć Ludwice, choć rada byłaby "jednej minuty wyruszyć", pełna zaś niepokoju rozmyślała tylko nad tym, jak by za powrotem do domu wynagrodzić mężowi za wszystko, za co mógłby mieć urazę, przekonać go o uczuciu serdecznym, jakie żywiła do niego, a że się w domu nie przelewało, obiecywała sobie "pracować szczerze", pisał bo właśnie, "że się trafiają Panny na wychowanie", więc tym sposobem można było i dzieciom dać staranniejszą edukację. I kiedy oto
— 138 —