Najgorliwszy i najruchliwszy z całej prasy, w dostarczaniu nowin publiczności warszawskiej, Kurjer Warszawski - jeszcze i w dniu ostatnim grudnia, robiąc bilans wydarzeń z całego roku i układając długą listę żałobną nazwisk, a tym samym "przystępując do najsmutniejszego (...) obowiązku, to jest skreślenia szeregu osób, których skon w tym roku opłakano" - takim chociaż wspominkiem uczciwszy pamięć tych, co odeszli, napisze na zakończenie:
"Lecz jeżeli tego rodzaju wspomnienie jest niejako oddaniem należnego hołdu zmarłemu, któż więcej do tego mógł nabyć prawa, jak nieodżałowanej pamięci współziomek, który zabłysnąwszy sławą po całej Europie i po za jej obrębem, rozstał się z nami na zawsze. Te więc słów kilka poświęcamy pamięci Fryderyka Szopena, którego nam rok 1849 wydarł w kwiecie wieku i w całej potędze nieporównanego talentu".
Nie pozostały przecież w cieniu - jak wiemy - inne pisma warszawskie, a pisała o zgonie Chopina i prasa krakowska z Czasem na czele, i poznańska, więc Dziennik Polski, gdzie artykuł Cypriana Norwida, trafnością słów
— 130 —