podobno więcej uczynił przysługi ludzkości (byle je tylko nauczyła się rozumieć), niż kruszące chwiejące się za każdem uderzeniem młotka praktyki, teorye filantropów. Gdybyśmy kochali bliźniego jak siebie, nie byłoby tak źle na świecie; więc ludzie bez serca, idźcie do dzieł wielkiego artysty po jedne kroplę miłości, on wam pokaże co to cierpienie, co to rozpacz; własnym nauczy jéj was przykładem. Idźcie i patrzcie na to, czego nie znacie; poznawszy, cudzą rozbolejecie rozpaczą i pokochacie gieniusz, który wasze serca uszlachetni. Wszyscy cierpiący już go kochają jak brata!
To jest tajemnica tego ubóstwiania niemal artysty przez tych, którzy go pojęli choć nie znali: bo to dowód téj dobroci serca i wylania, o których się nie mogą narozpowiadać ci, co go zblizka widzieli. Zaiste! człowiek tworzy na obraz i podobieństwo swoje. Tu także najistotniejsza zdobycz muzyki za Szopena sprawą".
A w te dni grudniowe, zamykające rok śmierci Chopina - większe jeszcze czekały Warszawę przeżycia nad odczytywanie żałobnych artykułów i kontemplowanie podobizny, wystawiającej tego Mistrza na łożu śmierci.
— 127 —