Znajdzie się niebawem jeden z tych ostatnich, tam, gdzieś Szopenie kości swoje złożył, co obliczy potęgę geniuszu twego, co skreśli mistrzowskiém piórem dziwy natchnień twoich. Lecz pozwól, szanowny Cieniu, i na nieudolne słowo jednego z tych, którzy w rodzinnym kraju, gdyś jeszcze w nim gościł, podzielali wiek twój młodości; jednego z tych, co cię poszli szukać na Galijskiej ziemi, dla odnowienia sobie uroku talentu twego, a po rozstaniu się z tobą żywili duszę karmem wspomnień przywiezionych od ciebie a starczących do kresu życia; nakoniec, jednego z tych, co ich łzy nigdy nie zatoną w głębi Letejskićj, nie wsiąkną w grób zapomnienia.(...)
Samodzielnym będąc, Szopen do końca nim pozostał; ani go pedantyzm niemiecki nie zesztywnił, ani słodycz włoskiej melodji nie zniewieściła, ni go lekkość francuskiej muzyki do czczości nie zniżyła. Ten sam typ talentu, który kiedyś w pożegnalnych jego koncertach Warszawian czarował, później Paryż zachwycał, stał nieprzenikniony, jak bazaltu skała; różne szkoły i typy rozbijały się o niego i nie odstąpił mistrza aż do
— 118 —