'K
Już go nie ma! A w tym rozpaczliwym stwierdzeniu, w tym bolesnym jęku cały już list i jego olbrzymia treść. Więcej w takiej godzinie napisać niepodobna, więc oto słowa księżnej Marceliny Czartoryskiej...
"Biedny nasz przyjaciel skończył życie - dużo on cierpiał nim doszedł do tej ostatniej chwili ale cierpiał z cierpliwością i z anielską rezygnacyą. - Żona Pańska pielęgnowała go przykładnym sposobem - Bóg daje Jej ogromne siły fizyczne i moralne - Kazała Panu powiedzieć że za parę dni napisze ze wszelkiemi szczegółami - Prosi ona aby się Pan nie troszczył o niej przyjaciele Chopina będą jej pomagać do ułatwienia interesów - a co do drogi mówi ona że będzie mogła podróżować sama.
Nie mam siły abym dalej Panu pisała, tylko serce mi każe powiedzieć że wypełnię sumiennie obietnicę czynioną Panu i umierającemu przyjacielowi i że zajmę się żoną Pańską jak żeby była moja własna siostra.
— 107 —