Rivoli i pan Dobrski są nieporównani, a pan Sacchetti w dekoracjach Wenecji nie pominął "żadnego kolosa, żadnego bogactwa natury i sztuki", które przeniósł był na płótno podczas pobytu swego, jeszcze w roku 1822, w tym dzisiaj zwyciężonym, "stuwyspnem mieście". No i że do Teatru Rozmaitości nie kwapiono się zbytnio, choć świeżo wystawiony Fabrykant zabawek zaleca się ponoć "koniecznością wyższego rzędu". A jeśli o widowiskach była mowa, to może i o zejściu przed kilkoma tygodniami z tego świaja - byłego Prezydującego w Dyrekcji Rządowej widowisk dramatycznych i muzycznych, powszechnie nie lubianego 78-letniego Aleksandra Rożnieckiego, Jenerała Jazdy, wszechwładnego "wąsatego kawalerzysty" - jak go niegdyś nazwał Fryderyk... Żal zaś szczery towarzyszył ostatnim chwilom życia 57-letniego pana Józefa Dyonizego Minasowicza, Referendarza Stanu, poety i tłumacza, który "obznajmił swych rodaków z Szylerem, Goethem i tylu innymi, mianowicie Poetami", i "przyswoił scenie polskiej Niemą z Portici oraz Precjoza". A dopiero też co jak rozeszła się wieść, że dogorywa 49-letni zaledwie pan Jakub Gay, architekt, szwagier zmarłego w tym roku pana Jana Lapierre, jako że pierwszą żoną Lapierre'a była Cecylia Gayówna, a owdowiała na teraz
— 101 —