Rok nowy wszelako, jakby na zadatek, otrzymał w sukcesji po uchodzącym w otchłań wieczności roku starym 13 osób cholerycznych, choć zaś w pierwszym tygodniu stycznia zachorowała 1 osoba, wyzdrowiała 1 oraz umarła 1 - zmniejszenie cholerycznych do tuzina nie miało być prognostykiem rychłego pożegnania się z chorobą, która choć w połowie marca z nagła ustała - w niespełna dni parę powróciła, by stać się groźniejszą niż dotąd. A była przecież nie tylko w Warszawie i w całym Królestwie i nie tylko nawet i w Poznaniu, bo starym zwyczajem szła przez cały bez mała świat, grasowała więc na Węgrzech, w Wiedniu - jak mało gdzie - wzmagała się z każdym dniem, szalała w Anglii i Szkocji i w południowych hrabstwach Irlandii, co więcej - ze szczególną ponoć zawziętością zaatakowała statek wysłany z Liwerpoolu do Bostonu.
Przecież niechby choć zapomniała o Paryżu i tak już od Nowego Roku nękanego choleryną. Nie przepuściła wszelako i temu miastu. Kwietniowa wieść o szalejącej w Paryżu cholerze, na którą zachorowało aż 20 członków Zgromadzenia Narodowego - była prawdziwym ciosem w serce dla rodziny Chopinów. I bez cholery wszakże ileż to
— 10 —