i Jędrzejewiczowie, a to przecież z tej racji, że żoną solenizanta i matką chrzczonego dziecka była wszak Róża z Borakowskich, córka nieżyjących już Kazimierza Borakowskiego i Marii z Makarowiczów, a więc przyrodnio-cioteczna siostra Józefa Kalasantego. A byli przecież i Potrzobowscy, a to nie tylko z racji kumoterstwa, ale że Ksawera była rodzoną siostrą Róży. Byli też i Maurycostwo Pętkowscy, jako że Maria, żona Maurycego, była również, jak nam wiadomo, siostrą rodzoną Zegrzdowej. I był też obecny (a może już był przykuty do łoża chorobą) urodziwy ponoć nad miarę, rokiem młodszy od pani domu, brat jej, Feliks...
Tymczasem zaś sprawdzało się przysłowie:
"Czterdzieści Męczenników jakich, Czterdzieści dni takich" - od 10-go bowiem marca "codziennie nas męczą - mówili Warszawianie - to śnieg, to mróz, to deszcz, to błoto; razem i naprzemian morduiąc zdrowie ludzkie; wiele też osób dość ciężko na tern cierpi i czeka z upragnieniem pierwszego ciepła wiosennego, które im i siły, i pożądaną czerstwość przywrócą". Czekał na wiosenne ciepło również i pan Mikołaj, choć mu ono
— 44 —