żonę oraz dwie córki i syna, którzy w dniu pochówku w Kraszewie, 30 marca, spojrzeć mieli w otwartą mogiłę swego ukochanego ojca. Wrażenie przecież, i to niemałe, uczynić musiała na słabnącym coraz na siłach panu Mikołaju śmierć w dniu 27-ym marca równolatka jego prawie, 75-letniego Stefana Trimail, Francuza, tego to samego, który przed ośmiu laty, w zastępstwie Chopina, prowadził do końca roku szkolnego lektorat języka francuskiego w Akademii Duchownej. A na pogrzeb tego samotnika, mający się odbyć 29 marca o godzinie 2-ej po południu, z dolnego kościoła Ś-go Krzyża na Powązki - syn chrzestny zapraszał przyjaciół oraz znajomych. A w tymże samym dniu pochówku Trimaila, prawie z vis ä vis posesji Barcińskich, bo spod numeru 1305, wyprowadzono do kościoła OO. Kapucynów wieczorem, przy asystencji duchownych świeckich i zakonnych, zwłoki młodziutkiej, zaledwie 24-letniej mężatki, rodem z Księstwa Poznańskiego, Norberty z hrabiów Moszczeńskich Henrykowej Łempickiej.
Był przecież dzień marcowy, ku radościom życia obrócony, a to wilia dnia Ś-go Józefa, kiedy to z mieszkania Józefostwa Zegrzdów, przy ulicy Grzybowskiej
— 42 —