"zjednał sobie oklaski pięknem traktowaniem przedmiotu, tudzież świeżością i zręcznością fantazjowania" - bliskość Świąt, "niepogoda a bardziej jeszcze może nieprzerwany ciąg zajmuiących przedstawień w teatrach i mnóstwo już odbytych i zapowiedzianych koncertów, przeszkodziły licznemu zebraniu się słuchaczów..." Zapowiedziany też jeszcze na początku marca koncert fortepianisty, "zaszczytnie iuż tu znanego Artysty" pana Maurycego Dietrich, odbył się dopiero w Palmową Niedzielę, w południe, w pałacu Paca - szczególniejsze zaś wrażenie wywołała "tak co do wykonania, iak i co do kompozycji Scena grobowa z Łucji z Lamermoru", co tym zaszczytniejsze było dla pana Dietricha, jako kompozytora, że "ten piękny temat" słyszała Warszawa już kilkakrotnie i to "traktowany przez znakomitych w Europie mistrzów". A jeszcze i pan Puchalski, skrzypek, uprzyjemnił ów Poranek popisami na instrumencie "roboty Serafina", w czym sekundował mu na fortepianie uzdolniony wielce pan Prohazka... Że zaś nigdy obojętnym nie było nie tylko dla znawców, ale i dla lubowników muzyki, na jakim instrumencie grali koncertanci (podczas występów pana Volange i pana Dietrich fortepiany pochodziły z firm panów Kralla i Seidlera oraz pana Mánnlinga), że poza
— 37 —