wielu prawdziwych znawców muzyki, nie mogących się dość nadziwić wykonaniu "ch trudnych i pięknych utworów Dawida, Berjota i Wjetana", w których powabna artystka wykazała się "nadzwyczajną siłą i prawdziwie męzką precyzją", posługując się instrumentem, "którego panowanie właściwie do mężczyzn należy" (cóż! "nikt nie spodziewał się, aby Panny także i basetlą zachwycały znawców i lubowników muzyki", jak owa w Paryżu młodziutka basetlistka, panna Christiani, choć co prawda w orkiestrze z Końskowoli też panny grają na różnych instrumentach!). W każdym razie, nawet znając takich mistrzów jak Lipiński i Hauman - stwierdzili Warszawianie - nie potrzeba mieć pobłażania dla panny Ottavo, która "daleko za sobą zostawiając wszystkie swoie rywalki, nie łatwo nawet między mężczyznami godnego siebie znajdzie współzawodnika".
Zaczekał jednak ze swym występem aż do wyjazdu gwiazd, tedy do chwili odetchnienia po owacjach, i może nie najlepiej wyszedł na tej zwłoce - fortepianista Ludwik Volange, niedawno koncertujący we Lwowie, a znany już i w Paryżu, i w Berlinie, i w Monachium... Pan Volange dał koncert w pałacu Paca w piątek 29 marca, choć jednak
— 36 —