jak nikt, podała najdrobniejsze szczegóły z zasłyszanych dyskursów, a może i z osobiście wiedzionej z artystką, choćby najkrótszej rozmowy, w której by padło nazwisko Chopin czy pani Sand... W dwa dni po koncercie na Zamku wyjechała pani Viardot do
Wiednia, śpiesząc na wyczekiwany przez tamecznych lubowników występ, mający się odbyć 8 kwietnia.
Prócz zaś dwóch takich pierwszej wielkości gwiazd, jak Lipiński i Viardot, pojawiły się w tym samym czasie i pomniejsze, mogące być tak łatwo porażonymi blaskiem, który wszak oślepiał wszystko, co stawało na jego drodze. Zjechały więc panna Teresa Ottavo, skrzypczyni, która ostatnio dała się słyszeć na Kontraktach Kijowskich, oraz z Niemiec, znana już Warszawie śpiewaczka, pani Janik. I o dziwo! nie ulękła się Maltanka, panna Ottavo, "kolosa" i podczas gdy Lipiński odpoczywał przed wzięciem, w dniu swego wyjazdu, udziału w koncercie na dochód Instytutu Ś-go Kazimierza - młodziutka, "udarowana od natury i znakomitą zdolnością muzyczną, i wdziękami" skrzypczyni, w dniu piątkowym 23 marca, w południe, dała koncert, który zaszczyciło
— 35 —