też już kilku przyciułało się pewno z listów Fryderyka do rodziny dość nowinek o bliższej jego znajomości z panią Viardot-Garcia, pozostającą w przyjaźni z panią Sand i spędzającą nieraz po kilka letnich tygodni w Nohant. Ileż to spacerów razem odbytych! Ileż dyskursów odprawionych! Aż niepodobna, żeby z pominięciem Warszawy. I w przeszłym roku, jesienią, jak to wiemy z listu Fryderyka, pisanego z Nohant 2 października do pana Augusta Leo do Paryża - "Mme Viardot qui vient de passer quelques semaines chez Mme Sand a trouvé a peine deux ou trois jours chantables - il fallait promener constamment tellement le ciel a été engageant". A przyjeżdżał czasem do Nohant także i pan Ludwik Viardot, mąż Pauliny, pisarz, dziennikarz i tłumacz dzieł hiszpańskich, więc o gościu i nastrojach pisało się do Warszawy, jak to wynika z listu Ludwiki, z października 1842 roku, i z jej pełnej zrozumienia, a nawet entuzjazmu, odpowiedzi: "Pojmuję, jak musieliście muzykować z Viardami!" Czy rodzice Chopina spodziewali się odwiedzin znakomitej śpiewaczki? Mogli tylko nie mieć pewności, czy dojdą one do skutku, tym bardziej że pobyt Viardot-Garcia ograniczył się tylko do kilku dni i potraktowany został przez nią oraz towarzyszącego jej
— 32 —