chęć poznania osoby, którą z przekazywanych listownie wiadomości, jak to miało miejsce w rodzinie Chopinów, uważało się bez mała za znajomą. Co tam! każdy prawie, kto znał Fryderyka, był już przez to samo bliski jego rodzicom i siostrom, patrzył bo przecież na niego, miał go prawie w oczach... Jeszcze w roku 1831 o siostrze Pauliny, uznanej za naprzedniejszą ze wszystkich śpiewaczek ileż to nochwał i zachwytów wyraził Fryderyk w listach do Wojciechowskiego i do pana Elsnera, że więc artystka "śpiewa jak żadna! Cudo! Cudo!", że... "dziś niezawodnie nie Pasta, ale Malibran (Garcia) jest pierwszą w Europie - cudo!", a przy okazji wyliczania artystów mających wystąpić na koncercie w Operze włoskiej, w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia tegoż 1831 roku - pisał, że prócz Malibran i innych również weźmie udział... "(czego najciekawszy jestem) Beriot, ten skrzypek, co Pani Malibran w nim się kocha". Równe jednak siedem i pół roku mijało od śmierci Malibran, kiedy młodsza od niej o lat trzynaście Paulina zawitała do Warszawy, jadąc z Petersburga do Wiednia "iako Prima donna w Teatrach obu tych stolic" (gazety przy tym petersburskie donosiły, że już na przyszłą zimę jest pani Viardot "angażowana" do Petersburga), od lat
— 31 —