nadzieją na wywianie resztek zimy, bowiem w swej zapamiętałości "wywracał źle opatrzone parkany i drzewa, stukał bramami i drzwiami, kołysał okiennice, szyldy i latarnie, a w kominach i rurach piecowych, iak na organach rozmaite melodie wygrywał". Cóż, ponoć "w Wiedniu na placu Śgo SZCZEPANA pomimo tego że gdzie indziej spokojnie płynie powietrze, wiatr wieie codziennie. U nas w Warszawie miejscem takiego codziennego wiatru iest plac zejścia Krakowskiego Przedmieścia i Nowego Światu przy posągu Kopernika. Z tych dwóch ulic, z załamu Kazimirowskiego pałacu, z Oboźnej Alexandrji, zewsząd przeciąg powietrza, tak że w chwilach wichru w tym punkcie nie łatwo ujść bez trudu". Choć przecież i przy ulicy Grzybowskiej hodowane od lat kilku w klatkach trzy słowiki zamiast w marcu, jak to miały w zwyczaju, już na dzień przed Sylwestrem rozpoczęły swoje trele ku podziwieniu całej ulicy, choć też i w miesiącu styczniu "młodociany słowik", 10-letnia Jetta Fletsinger, Wilnianka, córka byłego pomocnika Kantora (a "osobliwa ta para modląc się i śpiewając wędruie z miasta do miasta, ofiarując swój talent szczupłym tylko gronom, mogącym ią pojmować"), niby ów król ptasich śpiewaków rozwodziła swoje tony, przywołując do oczu słuchaczów
— 24 —