faworków i pączków, usmażonych w domu lub tych najprzedniejszych, naniesionych z cukierni pana Jana.Beeli "pod Kopernikiem" - pełen był poważnych i bogobojnych nastrojów, związanych z odbytym dnia tego w kościele Ś-go Andrzeja uroczystym aktem "Przyrzeczyn" panny Heleny Elżbiety Deskur, córki właściciela dóbr sancygniowskich, która po odbytym nowicjacie została przyjętą w poczet Zgromadzenia Panien Kanoniczek Warszawskich. Nie krewna to ani pewno znajoma rodziny Fryderyka, przyjaźń jednak Jędrzejewiczów z dwiema Kanoniczkami Warszawskimi, Humellą Moszkowską, kumą - jak wiemy - Kalasantostwa, oraz Adelaidą Dunin, sprawić mogła, że dwie owe damy "z Kapituły Dam Świeckich pod tytułem: Kanoniczek od Niepokalanego Poczęcia" ułatwiły być może Jędrzejewiczowej i Barcińskiej, albo i może pani Mikołajowej, wzięcie udziału w tej rzadkiej ceremonii, z namaszczeniem odprawionej przez kogóż by, jak nie przez Ojca Beniamina z zakonu XX. Kapucynów. To zaś, że Ludwika była u zaprzyjaźnionych z nią i jej mężem Kanoniczek, nie ulega wątpliwości. Były to zresztą wzajemne odwiedziny, z tym że wizyty przy ulicy Senatorskiej pod Nrem 464, a więc przy placu Marywil-skim, musiały być dla Józefowej Kalasantowej prawdziwym
— 22 —